Adaptacja do przedszkola - Trudne emocje rodziców
Dużo się mówi o dziecięcej adaptacji lub
niedojrzałości dziecka do przedszkola. Tymczasem do przedszkola mogą być
niegotowi rodzice. Mówi się: "Szczęśliwy rodzic - szczęśliwe dziecko."
No i teoretycznie taka mama, czy tata są szczęśliwi, że syn czy córa
podchodzi do następnego etapu w życiu. Tylko że, poza radosnym obliczem
rodzica, jest również ciemna strona Wenus, o której mówimy rzadko lub
wcale. "Sprzedajemy" swoje strachy i demony dzieciom w sposób
nieświadomy. Zarażamy je emocjami, do których trudno nam się przyznać. A
to przecież naturalne, że w ważnej sytuacji możemy czuć:
Zazdrość
Do tej pory czas i kolejne kroki w rozwoju przechodziliśmy razem. Teraz tyle ważnych wydarzeń mnie omija. Dwie trzecie dnia z życia dziecka tracę nieodwracalnie. Już nie jestem towarzyszem tego, co "pierwsze i najważniejsze".Mogę też czasem usłyszeć od dziecka, że "najbardziej na świecie, mamo/tato, to ja kocham panią Ilonkę, a potem Ciebie". Mogę zobaczyć, jak dziecko gramoli się obcej kobiecie na kolana i całuje soczyście w usta lub policzek na pożegnanie. Noż szlag człowieka trafia.
Gniew
Obcy z przedszkola mają moje dziecko i widzą więcej niż ja. Może już nawet wiedzą więcej o nim i lepiej je znają. To ja powinnam/powinienem tam być. To moje miejsce.Poczucie winy
Oddaję dziecko. Powinnnam/powininem z nim być. Jestem egoistką/ą, bo chcę wrócić do pracy, zarabiać pieniądze, mieć czas dla siebie po prostu.Poczucie porażki
W ankiecie podałam/łem, że niejadek. - A tu je. Powiedziałam/łem, że "wrażliwiec" i "delikatesik". - Weszło w grupę, jak w masło. Wspomaniałam/łem, że czasem nie-do-poskromnienia. - W przedszkolu mówią, że dziecko - anioł.Zwątpienie
Ono nie jest jeszcze gotowe na przedszkole. Powinniśmy odłożyć to na pół roku, czy rok. Nie da rady. (czyt. "Ja nie dam rady").Żal
Poszło do sali, jak by mnie tu nie było. Zostawiło mnie. Radzi sobie beze mnie.Lęk
Ono sobie nie poradzi. Tej pani źle z oczu patrzy. Za młode są te dziewczyny. Co one mogą wiedzieć o dzieciach, skoro same jeszcze pewnie dzieci nie mają?Strach
Oby zdążyło do ubikacji i nie wyszło na to, że jest niesamodzielne, bo jeszcze nas wyrzucą z przedszkola. Żeby się nie okazało, że czegoś nie umie, bo będą gadać, że zaniedbane intelektualnie, czy coś. To tylko niektóre emocje i uczucia związane z przystosowaniem do nowej sytuacji. Naturalne w stresie, który przeżywamy, gdy dziecko już przestało być oseskiem, a zaczyna być coraz bardziej niezależnym od nas człowiekiem. Gdy przestajemy mieć kontrolę absolutną. Groźny jest brak świadomości tych uczuć. Bo w dziecko wsiąka, jak w gąbkę, aura komunikatu "Nie dasz rady" (choć to dorosły nie daje sobie rady), "Nie wierzę w Ciebie" albo "Jestem wściekła na Ciebie" (bo radzisz sobie beze mnie), "Wściekam się, bo mnie zostawiłeś", "Boję się" (że nie jestem Ci już potrzebna/y). Choć te słowa przez gardło by nam nie przeszły, to udzielają się młodemu człowiekowi przez skórę, który "ni stąd ni zowąd" reaguje płaczem, krzykiem, protestem. No i? Dzielne i mądre te nasze dzieci. Prawda? Czasem za nas wszystkich dzielne, bo dźwigają nie tylko swoje, ale i dorosłe lęki, stresy, ciężary. Ufff. "I choćby przyszło tysiąc atletów, /I każdy zjadłby tysiąc kotletów, /I każdy nie wiem jak się wytężał..."Inspiracja:
Fragment tekstu autorstwa pani Aleksandry Góreckiej, "Współpraca z rodzicami w okresie adaptacji dziecka do przedszkola". Całość dostępna pod adresem: http://www.gop.org.pl/goreckarodzice.pdf