Gotowość szkolna
Czy moje dziecko poradzi sobie w szkole?
Jako rodzic pięciolatka czuję dreszcze w temacie szkolnym. Niedawno widziałam na którymś z serwisów internetowych konkurs fotograficzny pod tytułem: "Śpieszmy się kochać dzieci. Tak szybko rosną." Trochę śmieszno, a trochę straszno. No właśnie... Ledwie sytuacja z chłopcami: 5-latkiem i 3-latkiem, się ustabilizowała, a już trzeba ją destabilizować. Stoimy zatem przed wyborem: 6-latek w starym przedszkolu, czy 6-latek w nowej szkole?
Kilka miesięcy temu zaczęłam tworzyć tabelkę z porównaniem szkół: odległość, wysokość czesnego, oferta zajęć, godziny otwarcia, dowóz do szkoły. Dodatkowo nasz dylemat jako rodziców dotyczy rodzaju szkoły: szkoła Montessori, szkoła społeczna, szkoła publiczna.
Montessori, bo warto by było kontynuować edukację w sposób, w jaki syn był wprowadzony w przedszkolu. Na dodatek świetnie się sprawdziło w rzeczywistości.
Szkoła społeczna, bo wprowadzenie dziecka w klasykę edukacji powinno może przebiegać łagodnie: mniejsze klasy, zajęcia dodatkowe po lekcjach.
Szkoła państwowa, bo może jednak nie ma co się oszukiwać, że szkoły społeczne są lepsze. Tyle, że trzeba wyłożyć więcej pieniędzy.
Czytanie forów internetowych i kontakt z innymi rodzicami rozjaśnić może sytuację. Albo zaciemnić.
Po wytypowaniu kilku szkół i odbyciu rozmów telefonicznych z dyrekcją, wynotowałam szczegóły oferty i wrażenia. Wiem już, gdzie podjechać na wizję lokalną.
Teraz pytanie do pięciolatka, bo może cały ten cyrk z namierzaniem placówek spali na panewce:
- Chciałbyś pójść już do szkoły? A może wolałbyś zostać w przedszkolu?
- Do szkoły. - pada odpowiedź. Coś za łatwo poszło.
- No wiesz, szkoła, to nowe dzieci i nowe otoczenie...
- I będę daleko od Borysa. (brata) - zastanowienie. - Szkoła. - pada decyzja.
- Mhmm - odrzekłam. A za chwilę syn:
- Raz szkoła, a raz przedszkole.
No to jesteśmy w... jaskini. Mąż mnie jednak wspiera dzielnie i pociesza, że rozeznanie 2010/2011 na marne absolutnie nie pójdzie, bo to najwyższy moment, abyśmy za rok nie robili tego w ostatniej chwili. Mhmm.
W międzyczasie miało miejsce zebranie naszego rodzicielstwa w przedszkolu. Najwyższej Rangi Merytorycznej Dyrekcja, siedząc na krzesełku sięgającym kolan, przedstawiła swój kąt patrzenia, jako pedagog i jako matka dorosłych dzieci. Rodzice byli aktywni i zaangażowani, także udało się pozbierać parę newsów o szkołach, o których wcześniej nie myślałam. Z zebrania wynikły przesłania:
- Im później do szkoły, tym lepiej.
- Większa liczba rodziców skłania się ku mniejszym szkołom społecznym, zamiast publicznym molochom.
- Bardzo ważna jest lokalizacja szkoły, aby pół życia na dojazdach nie stracić.
No to miała baba placek. Pozostaje zrobić indywidualną ocenę sytuacji. Najnormalniej w świecie przejdziemy chyba do analizy SWOT! Ale powoli, popatrzmy:
- Jak Mikołaj wypadł w diagnozie pedagogicznej?
- Jakie są Jego mocne strony w ocenie nas - rodziców?
- Jakie są obszary do intensywnej pracy według nas?
- Inne "za" i "przeciw"?
Pedagodzy, zgodnie z jednym z oświeconych Rozporządzeń, mają obowiązek przeprowadzenia diagnozy 5-latka w przedszkolu. Początkowy etap obserwacji przypada na pierwszy semestr roku szkolnego. Dzieci badane są skalą dla 5-latków (GE-5). Na jej podstawie opisuje się dziecko w kilku sferach: umiejętności szkolnych, kompetencji poznawczych, sprawności motorycznej, samodzielności, niekonfliktowości, aktywności społecznej. Następnie konstruuje się indywidualny dla każdego dziecka program edukacyjny, który ma umożliwić jak najlepsze przygotowanie do szkoły. A zatem, wyrównać braki i usprawnić mocne strony. Należy pamiętać, iż właściwie wszystkie dzieci mają specjalne (indywidualne) potrzeby edukacyjne: zarówno, kiedy trzeba pracować nad pewnymi obszarami rozwoju, jak też nad wybitnymi zdolnościami dziecka. Na koniec roku następuje ponowna obserwacja przedszkolaka. Tym razem użyta zostaje Skala Gotowości Szkolnej (SGS) dla 6-latków.
To, co powinno mieć znaczenie decydujące przy wyborze rodzaju edukacji dla dziecka, to dojrzałość emocjonalna i społeczna raczej, niż sfera poznawcza. Jeśli bowiem dziecko ma nawet i ogromną wiedzę, ale nie potrafi odnaleźć się wśród rówieśników, wejść w nowe sytuacje, to stres może przysłonić jego dotychczasowe osiągnięcia, a czas szkoły napiętnować dramatem, zamiast radością.
Rodzice mają więc prawo, w każdym przypadku, do poszerzonej diagnozy swojej pociechy w poradni psychologiczno-pedagogicznej lub prywatnie u psychologa. Warto upewnić się, czy osoba podejmująca się badania dziecka, pracuje na co dzień z dziećmi, rozumie je i po prostu je lubi. Badanie od strony psychologicznej powinno objąć: analizę diagnozy pedagogicznej z przedszkola, wywiad z rodzicami, badanie sfer poznawczych (IQ, analizator słuchu i wzroku), obserwację pod kątem radzenia sobie z emocjami i sytuacjami społecznymi.
Na konsultację z psychologiem należy zabrać ze sobą kopię obserwacji pedagogicznej z przedszkola lub opinię z przedszkola (podsumowanie diagnozy pedagogicznej). Jest to istotne źródło informacji o dziecku, ponieważ to właśnie nauczyciele przedszkolni wiele czasu spędzili z dzieckiem w ciągu ostatnich kilku lat i dobrze je znają. Diagnoza pedagogiczna może być wydana z przedszkola tylko na wniosek rodziców. Do pełnego opisu dziecka potrzebna jest konfrontacja trzech dostępnych źródeł informacji: 1) dziecko 2) rodzice 3) nauczyciele.
Koniec końców, myślimy z mężem, iż Mikołaj:
- urodzony w końcówce roku (grudzień 2004). Różnica 1 roku w wieku lat pięciu, to bardzo dużo czasu. 1/5 życia wręcz :-),
- mający do wyćwiczenia sferę mowy,
- wrażliwy emocjonalnie,
- społecznie związany z dziećmi z rocznika 2005 oraz z 3-letnim bratem, z którym przebywa na co dzień w przedszkolu (w Montessori grupy są mieszane wiekowo od 2,5 r.ż. do 6 r.ż.),
- mający do wytrenowania napięcie mięśniowe (w przedszkolu jest dostępny, lubiany przez dziecko fizjoterapeuta i zajęcia na basenie wliczone w czesne), raczej będzie kontynuował swą egzystencję ucznia w dotychczasowym przybytku oświaty.
A zatem, zmiany odkładamy na rok.
Kochani Rodzice,
wniosek z tego taki, iż każdy z Was, jako ten, któremu najbardziej na Waszym dziecku zależy i jako największy specjalista od własnego dziecka, ma podjąć wysiłek myślowy i przeprowadzić cykl operacji wewnętrznych umożliwiających podjęcie decyzji. Jaka to będzie decyzja? Jeśli nie nazbyt pochopna, a podjęta po refleksji, to pewnie słuszna! Do dyspozycji macie specjalistów w przedszkolu, psychologów w poradniach i gabinetach, ale przede wszystkim własne, sprawne głowy i kochające serca.
Zapraszam do kontaktu ze mną w temacie szkolnej gotowości Waszego dziecka.
Aneta Babiuk-Massalska
psycholog i matka po prostu