Leżakowanie w przedszkolu

brzmi okrutnie

Brzmi okrutnie. I może dlatego tak często źle się kojarzy. Myśląc o leżakowaniu powinniśmy raczej słyszeć w głowie szum fal i czuć ciepły piasek pod nogami. Tak przyjemne wrażenia kojarzą się też z przyjemnością i dobrowolnością, a nie przymusem. Stanie się coś niebywale ważnego, gdy zamienimy leżakowanie na relaks.

Po co jest relaks?

Bo dzieci w przedszkolu potrzebują odpoczynku. Odpoczynek ma kojarzyć się z przyjemnością. Gdy dziecko czuje się zmęczone, to po prostu zasypia. Nad talerzem z zupą, pod stołem, na dywanie, wśród innych ludzi i wcale nie w ciszy. Tam, gdzie sen je zmorzył, tam śpi. Uczy się rozpoznawać swoje potrzeby i sygnały płynące z ciała. Zdecydowanie traci tę możliwość, gdy każe się mu spać na "trzy-cztery".

Wszystko albo nic?

Leżakowanie albo brak leżakowania, to dwa skrajne bieguny, według których działa wiele przedszkoli. Pomyślmy, jak pogodzić potrzebę spania niektórych dzieci z potrzebą niespania innych. To da się zrobić.
Jeśli ktoś mówi, że się nie da, to trzeba postawić sobie pytanie DLACZEGO?

Bo sala jest jedna.

Jedna sala to zaleta, bo nauczyciel widzi jednocześnie dzieci śpiące i nieśpiące. Nie ma momentu "przejścia", który dla dzieci bywa naprawdę trudny. Wystarczy przygotować otoczenie tak, aby dzieci zainspirować do snu: przyciemnione okna, rozłożonych kilka materacyków, cicha muzyka.

Bo dzieci hałasują.

Bo nie wiedzą jeszcze, że można się bawić ciszej. Kiedy zobaczą śpiącą osobę, to naturalne będzie dla dzieci uszanować jej sen. Tak jak w domu, gdy mają młodsze rodzeństwo. Gdy tata albo mama odsypiają dyżur. Gdy same chcę spać i ktoś zachowuje się cicho. Uczymy dzieci empatii.

Uczymy troski o innych.

Bo dzieci widzą inne dzieci i nie będą chciały zasnąć. Możliwe, że dzieci, które zobaczą inne układające się do snu osoby, chętnie się dołączą.

Koniec świata

Dziecko, które słyszy, że ma zasnąć w przedszkolu, może zacząć się bać. Lęk przed nocą, przed końcem dnia jest wpisany w dziecko. Spanie kojarzy się z domem. We śnie jestem bezbronny. Gdy zasypiam, to rodzice są ze mną. Przytulam się. A gdy zasnę - rodzice są za ścianą. Jeśli się obudzę, to mogę pójść do nich. Ubieranie się w piżamę to znak, że zbliża się pora snu i koniec dnia. Dla dziecka to koniec świata.

Zły dotyk

Kwestia złego dotyku ma miejsce zawsze wtedy, gdy okazujemy brak szacunku dla czyichś granic. "Moje ciało należy do mnie". Nie do silniejszego, nie do tego, kto ma władzę w tym pomieszczeniu ze względu na stanowisko i wzrost.
Moje ciało należy do mnie - do DZIECKA. Zostaw mnie więc, gdy proszę. Daj mi spokój. Nie każ mi zakładać piżamki, bo nie jest noc, nie jesteśmy w domu, a Ty nie jesteś ani moją mamą, ani tatą. A jeśli uważasz, że piżamka w tym momencie jest na miejscu, to pierwsza pokaż mi, jak zakładasz swoją.

Leżakowanie ma być przyjemnością. Ma służyć nauce rozpoznawanie przez dziecko sygnałów płynących z jego ciała, budowaniu zaufania do samego siebie i nauce form odpoczynku. Można nie mieć pomysłu na odpoczynek, choć jest ich dużo (muzyka, malowanie, czytanie, taniec,przytulanie). Tak wielu dorosłych nie potrafi odpoczywać. Wielu z nich nikt nigdy tego nie nauczył. Możliwe, że dlatego właśnie, dorośli tak mało mają czasem do zaproponowania dzieciom poza spaniem.

Artykuł ukazał się w lutowym numerze newslettera Polskiego Instytutu Montessori (www.montessori.info.pl).