O mnie
AAAAby psychologa z ludzką twarzą wynająć
Kim jestem?
Jestem psychologiem z zawodu, mamą z wyboru, żoną z miłości, z pasji - fotografem. Chcę zbudować firmę działającą w zgodzie z moimi predyspozycjami, talentami i osobowością. Psycholog we mnie pomaga innym. Jako matka bliska jestem sprawom dzieci. Jako żona i matka - rodzicom. Jako fotograf, jestem obserwatorem i lustrem, w którym przejrzeć się możesz i Ty.Misja firmy: "Widzisz, że wiesz!"
Czyli pozytywna edukacja, która ma uświadomić rodzicom i dzieciom, że to, co najlepsze jest w nich. Mają potencjał, by czuć się szczęśliwi w rodzinie i wśród ludzi. Wystarczy, z pomocą psychologa, to odkryć i przenieść tę wiedzę na życie. Kształtowanie poczucie własnej wartości i sprawczości u dzieci i dorosłych.Montessori
Kilkanaście lat temu, przez przypadek, trafiłam po raz pierwszy do pracowni Montessori w Lublinie. Od tamtej pory trwa moja fascynacja zarówno edukacją, jak i wychowaniem w zgodzie z myślą montessoriańską. I chociaż psychologia na KUL oraz na UW była ukierunkowana na inną dziedzinę, niż alternatywna edukacja, to w momencie przyjścia na świat synów, Montessori do mnie powróciło. Obaj synowie niemalże od urodzenia uczęszczają do monteprzedszkola. Wraz z dziećmi rośnie także moje doświadczenie i dojrzewa współpraca z przedszkolem:Integracyjnym Niepublicznym Przedszkolem Montessori "Elipsoida". Pracując jako psycholog wewnątrz przedszkola oraz w czasie wizyt domowych, staram się być łącznikiem pomiędzy placówką, a Rodzicami.
Po co to Psotto?
Spotykam dzieci i rodziców w większym, niż przeciętne, natężeniu. Widzę ich dobre i gorsze dni. Patrzę, jak sobie radzą ze sobą nawzajem. Jak sobie nie radzą. Słucham ich i rozmawiam z nimi. Przekaz oralny ulotny jest - ucieka z głowy Rodzica. Wspieram go więc materiałami, ale mam przed sobą jedynie przytakującą Jego głowę. Robię show angażując i demonstrując. Mam ograniczony czas na budowanie zaufania oraz limit na zaspokajanie potrzeby bezpieczeństwa. Za to On nie ma w ogóle czasu na "obwąchanie" nowego otoczenia. Mamy sobie zaufać najlepiej na "trzy-cztery", tu i teraz. Siedząc na krzesełku sięgającym kolan, przy biurku do uda. To nie tak miało być. Czuję niedosyt i chcę więcej. Inaczej i bardziej pomagać. Czas goni Rodzica. Nie przyjdzie góra do Mahometa, więc Mahomet uda się do góry. Bo gdzie jest bezpieczniej, niż we własnym domu? Gdy role są odwrócone - psycholog jest gościem, a klient gospodarzem. Przychodzę zaproszona. Przybywam z wizytą. Prawie jak ciotka i wujek. Prawie koleżanka. Moje "m-g-r psychologii" nie kłuje w bok i nie bije po oczach, choć i tak nie afiszuję się żadnym szyldem. Mam kontakt z rodziną w jej prawdziwym środowisku. Bez opowiadania jak wygląda pokój dziecka, przytaczania scenerii. Poznaję Ich organoleptycznie. Przygotowane, spokojne miejsce. Możliwość rozmowy "na stronie" w drugim pokoju.Podstawową potrzebą dziecka jest potrzeba bezpieczeństwa. Dziecko bardziej pokaże prawdziwe ja, gdy jest na własnym terytorium. W plecaku czeka na swoje piętnaście minut kamera. Początek treningu komunikacji.
Tym, co wiem, chcę się podzielić poprzez pracę z dziećmi, rodzicami i kadrą pedagogiczną:- na spotkaniach indywidualnych
- wizytach domowych
- warsztatach z umiejętności wychowawczych oraz szkoleniach psychoedukacyjnych dla Rodziców i Nauczycieli.